Od kiedy spowolnienie gospodarcze Chin zaskoczyło cały świat,
dane statystyczne dotyczące chińskiej ekonomii coraz częściej podawane są w
wątpliwość. Brak zaufania pogłębia też dochodzenie w sprawie Wang Baoan’a, szefa
Głównego Urzędu Statystycznego.
We wtorek wieczorem partyjna Komisja ds. Zwalczania Korupcji
ogłosiła, że Wang dopuścił się poważnych uchybień i zostanie przesłuchany. Nie ujawniono
szczegółów sprawy i wciąż nie wiadomo, czy dochodzenie dotyczy jego obecnego
stanowiska, czy okresu, kiedy pełnił urząd wiceministra finansów.
Sprawa wyszła na jaw w szczególnie newralgicznym dla Chin
momencie – produkcja kurczy się, ceny akcji spadają na łeb na szyję, nieufność
inwestorów rośnie. Wątpliwości co do danych dotyczących wzrostu gospodarczego
dodają tylko ciemnych barw do tego pejzażu.
Jednym z zadań Głównego Urzędu Statystycznego jest ewaluacja
i przedstawienie obiektywnych danych dotyczących rozwoju gospodarczego - zarówno mocnych, jak i słabych stron
sytuacji. Urząd ma dostarczać niezbędne do podejmowania racjonalnych decyzji wskaźniki inwestorom i zarządom firm, a także
utrzymywać ufność i wysoki poziom konsumpcji obywateli.
Nikt nie wątpi w ogromny skok gospodarczy uczyniony przez Chiny
w ciągu ostatnich 30-tu lat. Jednak zarówno naukowcy, jak i bankierzy i
analitycy twierdzą, że Urząd Statystyczny „łagodził” dane, zawyżając je podczas
recesji i obniżając podczas gwałtownego wzrostu.

Dowodem na to ma być m.in. fakt, że wskaźnik konsumpcji
energii elektrycznej, będący barometrem sytuacji ekonomicznej, nie zmieniał się
wraz z wznoszącym się PKB. Wzrost nie mógłby być zatem tak duży, jak podano.
- Od dawna nie wierzy się w oficjalne dane dotyczące PKB,
więc sprawa ta nie będzie miała wielkich reperkusji na rynku – twierdzi Diana
Choyleva z Lombard Street Research. Zdaniem jej agencji, zeszłoroczne PKB
wzrosło o 3,2%, zamiast podawanych przez rząd 6,9%.
Jednak nawet oficjalnie mówi się, że obecny wzrost jest
najniższy od 25 lat. Rząd stara się kontrolować spowolnienie, aby uniknąć
niepokojów społecznych i utrzymać poziom konsumpcji. Jeden z problemów leży w
przemyśle ciężkim – wiele ze starych, państwowych zakładów produkujących stal,
szkło i cement jest zadłużonych. Produkując nadwyżki i nie ma jak spłacić zaciągniętych
pożyczek.
Pomimo spadku popytu, wg oficjalnych danych w ubiegłym roku
wyprodukowano 804 mln ton stali. Niezależny Fitch Rating szacuje jednak,
że było to nawet 117 mln ton. Szukając rozwiązania problemu nadwyżek, rząd
planuje zmniejszyć produkcję stali i wydobycia węgla. Zwolnionych zostanie
wówczas ok. 400 000 ludzi, co może zagrozić stabilności społecznej – ostrzegają
eksperci.
Brak zaufania dla gospodarki powoduje odpływ kapitału – w 2015
roku poza granice Chin wypłynęło 900 mld $. Bank Centralny podjął próby przeciwdziałania
temu zjawisku, zmniejszając rezerwy walutowe. Obecnie stara się zatrzymać dewaluację
waluty. We wtorek Bank Centralny wpuścił na rynek chiński ok. 440 mld$.
Sytuacji dopełnił krach na giełdzie – której wtorkowe notowania okazały się być
najniższe od 13 miesięcy.