Przyprawiające o zawrót głowy ceny mieszkań w Hong Kongu
wreszcie zaczęły spadać, nadal jednak utrzymują się na niebotycznym poziomie.
Opublikowany wczoraj przez Demographię raport ujawnia, że Hong Kong kolejny raz
obronił pierwszą pozycję miasta, którego obywatelom najtrudniej jest kupić
mieszkanie.
W III kwartale ubiegłego rok średnia cena mieszkania
wynosiła tam 19- krotność rocznych dochodów przeciętnego gospodarstwa domowego,
najwięcej od 12 lat. Dla porównania, na lokal w plasującym się na II pozycji
rankingu Sydney, rodzina musi pracować 12,2 roku; w zajmującym siódme i ósme
miejsce San Francisco i Londynie – odpowiednio 9,4 i 8,5 lat.
Między 2003 a 2015 rokiem ceny nieruchomości w Hong Kongu
poszły w górę aż o 370%. Spowodowało to kilka nakładających się czynników –
niskie stopy procentowe, boom gospodarczy i związane z nim rosnące
zainteresowanie rynkiem nieruchomości Chińczyków z kontynentu.
Z powodu ekstremalnie wysokich kosztów wielu mieszkańców
Hong Kongu gnieździ się w mikroskopijnych dziuplach. Cała rodzina stłoczona na
40 metrach kwadratowych to norma. Biedniejsi tłoczą się w „mieszkaniach –
klatkach”, nazywanych tak od kraty oddzielającej miejsce do spania.
Mer Hong Kongu, Leung Chun-ying obiecuje, że w ciągu 5 lat
zostaną podjęte kroki rozwiązujące problem mieszkaniowy, przede wszystkim
poprzez zwiększenie podaży nieruchomości. - Wysokie ceny zakupu i najmu lokali odstręczają
młodych od zakładania rodziny, a także rozwijania przedsiębiorczości - zauważa.
Brak jest przestrzeni dla żłobków, przedszkoli, domów opieki dla starszych i
niepełnosprawnych. Jak twierdzi Chun-ying, podjęte 3 lata temu środki mające wyeliminować
spekulantów, m.in. obłożenie niektórych kupowanych mieszkań większym podatkiem,
już przyniosły efekty. Szacowana na ten miesiąc liczba transakcji na rynku
nieruchomości ma być najniższa od stycznia 1991 roku.
Mimo tego, dla wielu mieszkańców Hong Kongu o zarobkach nie przekraczających
1900$, zakup mieszkania to wciąż odległe marzenie. Już 6-ty rok z rzędu Hong Kong
otwiera listę miast o najdroższych nieruchomościach względem dochodów. Jednym z
motorów ulicznych protestów w 2014 r. było niezadowolenie młodych z powodu zbyt
wysokich cen mieszkań.
Na horyzoncie pojawiła się jednak nadzieja. Wg Centa-City
Index od września 2015 r. ceny spadły już o 7,5%. „W kolejnych latach zwiększy się podaż
nieruchomości, a ceny spadną o ok 10%” – przewiduje Chris Wood z CLSA (Credit Lyonnais Securities Asia) – „nie
powinno to jednak spowodować krachu na rynku, ponieważ dzięki polityce rządu
większość spekulantów została już wyeliminowana”.
Źródło: FT Chinese
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz