wtorek, 2 lutego 2016

Nowa ustawa o gatunkach chronionych dzikich zwierząt – eksploatacja czy ochrona?


Pierwszego stycznia 2016 roku upubliczniono szkic nowej wersji ustawy o ochronie zagrożonych gatunków zwierząt. Spotkała się ona z gorącą krytyką obrońców środowiska. Obawiają się oni, że otworzy ona drzwi do eksploatowania zasobów naturalnych -  legalizacji handlu i konsumpcji części zagrożonych gatunków, w tym tygrysa, czarnego niedźwiedzia azjatyckiego, czy mrówkojada.

 - Nowa wersja ustawy to krok w tył -   tłumaczy Zhang Xiao Hai – sekretarz Organizacji Ochrony Praw Zwierząt w Pekinie – to krok w kierunku zła, kompromis mądrości z ignorancją.

To pierwsza duża poprawka od 1989 roku. Mimo że w nowym dokumencie znalazło się wiele niezbędnych korekt, jak np. uściślenie we wstępie, że chroniony ma być habitat fauny, oraz wzmianka o odpowiedzialności rządu za ochronę biodywersyfikacji gatunków, obrońcy praw zwierząt uważają, że jej treść jest niewystarczająca.

Główny zarzut dotyczy zagadnienia hodowli zwierząt chronionych w celach medycznych i konsumpcyjnych. Temat ten dotychczas był dość mgliście i niejasno opisywany przez obowiązujące prawo. W obecnym kształcie ustawa wyraźnie mówi, że zagrożone gatunki są „zasobem naturalnym”, który może podlegać komercyjnej hodowli. Kontrolę nad tym procederem sprawować ma władza na szczeblu prowincji, nie jak dotychczas rząd, co może przyczynić się  do służenia partykularnym  interesom lokalnym .

Zdaniem obrońców praw zwierząt, nowa ustawa to krok wstecz. W 2010 roku we wszystkich chińskich miastach zakazano występów zwierząt w zoo. Mimo przekonania, że niektóre części zwierząt mają działanie lecznicze, np. wykorzystywany w tradycyjnej medycynie chińskiej (TCM) pęcherz niedźwiedzia, coraz mocniejszy jest głos sprzeciwu opinii publicznej przeciwko temu procederowi. Pozyskiwania kości tygrysa i rogów nosorożca całkowicie zakazano w 1993 roku.

Zarówno prawnicy, jak i rzecznicy praw zwierząt martwią się, że jeśli nowe przepisy wejdą w życie, pogrzebane zostaną dotychczasowe osiągnięcia w materii ochrony środowiska. Według nowej ustawy decyzję o występach zwierząt może wydać władza prowincji, a wykorzystanie organów zwierząt do celów medycznych ma podlegać prawu o TCM, nie uściślając, o które przepisy chodzi – czy o te dotyczące pochodzenia substancji leczniczych, czy bezpieczeństwa konsumentów.

- To prawdziwa katastrofa z punktu widzenia ochrony zwierząt – mówi An Xiang z kancelarii prawnej Dexiang w Pekinie, walczący o legislację praw zagrożonych gatunków. Jego zdaniem przepisy dotyczące TCM dają zielone światło dla hodowli w celach medycznych. – O ile poprzednio istniejące prawo nie wskazywało szczegółowo wykorzystania fragmentów zwierząt w medycynie, o tyle nowa ustawa daje dokładne wskazówki, do czego nadają się poszczególne organy i jak uzyskać pozwolenie na ich spożytkowanie – oburza się pan An.

Pan Zhang, którego fundacja Ta brała udział w przygotowywaniu nowego projektu ustawy, zauważa, że interesy biznesu stały się nadrzędne. – W zeszłym rok odbyło się pięć spotkań ekspertów ochrony środowiska, prawników, rządowego think tanku i przedstawicieli biznesu.  Urzędnicy wydali się być otwarci i każdy miał szansę na przedstawienie własnej opinii. Jednak podczas ostatniego z seminariów, we wrześniu, głos biznesu stał się najsilniejszy, a obrońców praw zwierząt uciszono.
Jego zdaniem szkic ustawy ogłoszony 1-szego stycznia odnosi się wyłącznie do ustaleń z września.

Nie wszyscy krytycy nowej ustawy popadają w desperację – opiniujący nową ustawę Zhou Ke, profesor prawa z Uniwersytetu RenMin w Pekinie, twierdzi, że nowy zapis dotyczący wykorzystywania zwierzęcych organów w TCM nie zniesie wciąż obowiązujących przepisów międzynarodowych, takich jak Międzynarodowa Konwencja o Handlu Zagrożonymi Gatunkami Zwierząt.

Zgodził się jednak, że użyte w ustawie sformułowania są niefortunne: - Mogą zachęcać do spożywania tych zwierząt, zamiast od tego odstraszać  - mówi.

Apologeci nowej ustawy, m.in. rządowe agencje ds. dzikiej przyrody, bronią jednak wykorzystania zagrożonych gatunków jako „zasobów naturalnych”. Urzędnik Zarządu Lasów Państwowych w Chinach, Yan Xun, w wywiadzie dla The Paper uznał takie działania za konieczność „w niektórych miejscach”, nie uściślając, o które chodzi.


„Prawo nie jest tworzone tylko dla obrońców zwierząt” – powiedział.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz