Pierwszego stycznia 2016 roku upubliczniono szkic nowej
wersji ustawy o ochronie zagrożonych gatunków zwierząt. Spotkała się ona z
gorącą krytyką obrońców środowiska. Obawiają się oni, że otworzy ona drzwi do eksploatowania
zasobów naturalnych - legalizacji handlu
i konsumpcji części zagrożonych gatunków, w tym tygrysa, czarnego niedźwiedzia
azjatyckiego, czy mrówkojada.
- Nowa wersja ustawy
to krok w tył - tłumaczy Zhang Xiao Hai – sekretarz Organizacji
Ochrony Praw Zwierząt w Pekinie – to krok w kierunku zła, kompromis mądrości z
ignorancją.
To pierwsza duża poprawka od 1989 roku. Mimo że w nowym
dokumencie znalazło się wiele niezbędnych korekt, jak np. uściślenie we
wstępie, że chroniony ma być habitat fauny, oraz wzmianka o odpowiedzialności
rządu za ochronę biodywersyfikacji gatunków, obrońcy praw zwierząt uważają, że jej
treść jest niewystarczająca.
Główny zarzut dotyczy zagadnienia hodowli zwierząt
chronionych w celach medycznych i konsumpcyjnych. Temat ten dotychczas był dość
mgliście i niejasno opisywany przez obowiązujące prawo. W obecnym kształcie
ustawa wyraźnie mówi, że zagrożone gatunki są „zasobem naturalnym”, który może podlegać
komercyjnej hodowli. Kontrolę nad tym procederem sprawować ma władza na
szczeblu prowincji, nie jak dotychczas rząd, co może przyczynić się do służenia partykularnym interesom lokalnym .
Zdaniem obrońców praw zwierząt, nowa ustawa to krok wstecz.
W 2010 roku we wszystkich chińskich miastach zakazano występów zwierząt w zoo.
Mimo przekonania, że niektóre części zwierząt mają działanie lecznicze, np.
wykorzystywany w tradycyjnej medycynie chińskiej (TCM) pęcherz niedźwiedzia, coraz
mocniejszy jest głos sprzeciwu opinii publicznej przeciwko temu procederowi. Pozyskiwania
kości tygrysa i rogów nosorożca całkowicie zakazano w 1993 roku.
Zarówno prawnicy, jak i rzecznicy praw zwierząt martwią się,
że jeśli nowe przepisy wejdą w życie, pogrzebane zostaną dotychczasowe
osiągnięcia w materii ochrony środowiska. Według nowej ustawy decyzję o
występach zwierząt może wydać władza prowincji, a wykorzystanie organów
zwierząt do celów medycznych ma podlegać prawu o TCM, nie uściślając, o które
przepisy chodzi – czy o te dotyczące pochodzenia substancji leczniczych, czy bezpieczeństwa
konsumentów.
- To prawdziwa katastrofa z punktu widzenia ochrony zwierząt
– mówi An Xiang z kancelarii prawnej Dexiang w Pekinie, walczący o legislację praw
zagrożonych gatunków. Jego zdaniem przepisy dotyczące TCM dają zielone światło dla
hodowli w celach medycznych. – O ile poprzednio istniejące prawo nie wskazywało
szczegółowo wykorzystania fragmentów zwierząt w medycynie, o tyle nowa ustawa
daje dokładne wskazówki, do czego nadają się poszczególne organy i jak uzyskać
pozwolenie na ich spożytkowanie – oburza się pan An.
Pan Zhang, którego fundacja Ta brała udział w
przygotowywaniu nowego projektu ustawy, zauważa, że interesy biznesu stały się nadrzędne.
– W zeszłym rok odbyło się pięć spotkań ekspertów ochrony środowiska,
prawników, rządowego think tanku i przedstawicieli biznesu. Urzędnicy wydali się być otwarci i każdy miał
szansę na przedstawienie własnej opinii. Jednak podczas ostatniego z seminariów,
we wrześniu, głos biznesu stał się najsilniejszy, a obrońców praw zwierząt
uciszono.
Jego zdaniem szkic ustawy ogłoszony 1-szego stycznia odnosi się
wyłącznie do ustaleń z września.
Nie wszyscy krytycy nowej ustawy popadają w desperację – opiniujący
nową ustawę Zhou Ke, profesor prawa z Uniwersytetu RenMin w Pekinie, twierdzi,
że nowy zapis dotyczący wykorzystywania zwierzęcych organów w TCM nie zniesie
wciąż obowiązujących przepisów międzynarodowych, takich jak Międzynarodowa Konwencja
o Handlu Zagrożonymi Gatunkami Zwierząt.
Zgodził się jednak, że użyte w ustawie sformułowania są
niefortunne: - Mogą zachęcać do spożywania tych zwierząt, zamiast od tego odstraszać
- mówi.
Apologeci nowej ustawy, m.in. rządowe agencje ds. dzikiej
przyrody, bronią jednak wykorzystania zagrożonych gatunków jako „zasobów
naturalnych”. Urzędnik Zarządu Lasów Państwowych w Chinach, Yan Xun, w
wywiadzie dla The Paper uznał takie działania za konieczność „w niektórych miejscach”,
nie uściślając, o które chodzi.
„Prawo nie jest tworzone tylko dla obrońców zwierząt” –
powiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz