poniedziałek, 16 listopada 2015

Młode Chinki uwielbiają powieści gejowskie


Za: The Economist Asia

Sheng Jia po raz pierwszy zetknęła się z powieścią danmei jako studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Szanghajskim. Szukała czegoś, co pozwoliłoby jej oderwać się od codzienności. Przyjaciel polecił jej „Jedwabne spodnie”, historię przystojnego arystokraty – kobieciarza, który zakochuje się w gwiazdorze chińskiego folkloru, Królu Lisie,  potrafiącym zmieniać formę z ludzkiej w zwierzęcą. Jak w wielu chińskich dziełach, brak w niej happy endu.

 Sheng szybko zanurzyła się w świat homoerotycznych opowieści. Jak mówi, pociąga ją w nich subtelnie naszkicowany obraz seksualnego pożądania między mężczyznami, tematu rzadko otwarcie poruszanego w Chinach (homoseksualizm do 2001 był w Chinach uważny za chorobę psychiczną). Powieści takie przemawiają do niej znacznie bardziej, niż popularne wśród kobiet lukrowane love-story z heteroseksualnymi bohaterami.

Danmei znaczy dosłownie “poddanie się pięknu”.  Jest chińskim odpowiednikiem obecnego w innych krajach termin powieści “slash” . Gatunek ten swoją angielską nazwę zawdzięcza znakowi przestankowemu „/” (slash), którego używa się przy streszczeniach historii do oddzielenia imion kochanków - bohaterów, np. Kirk/Spock, lub w tym przypadku Król Lis/Arystokrata. Co ciekawe, męscy protagoniści powieści, mimo wzajemnej fascynacji, sportretowani są jako heteroseksualiści. Gatunek często operuje w zakazanej materii: kazirodztwo, międzypokoleniowy seks, lub stosunek z kimś szpetnym. Powieści te są dostępne jedynie w wersji online – żadne państwowe wydawnictwo nie odważyłoby się na publikację z obawy przed zarzutem propagowania pornografii.

W ciągu ostatnich lat Danmei zdobyło wielką popularność wśród młodych chińskich kobiet i nastolatków. Strony poświęcone temu tematowi odnotowują ogromną liczbę wejść. Katrien Jacobs z Uniwersytetu w Hong Kongu, specjalistka od chińskiej pornografii w sieci, szacuje, że w każdej klasie w liceum i w szkołach wyższych znaleźć można przynajmniej jednego fana danmei. Jacobs uważa, że powieści pozwalają czytelnikom poczuć się buntownikami przeciwko mainstreamowej kulturze, według której kobieta powinna być posłuszna, spolegliwa i konwencjonalna. Czytelnicy, a zwłaszcza czytelniczki, rozkoszują się owocem zakazanym.

Z powodu braku satysfakcjonującej alternatywy off-line (wszystkie wydawnictwa są kontrolowane przez rząd) w ciągu ostatnich lat czytelnictwo beletrystyki w sieci znacznie wzrosło. Yang Chen, główny menedżer największej oficyny online, China Reading, twierdzi, że w Chinach ok 275 mln ludzi używa internetu do czytania książek. Dodatkową zachętą jest fakt, że cenzura ma spore trudności w kontrolowaniu literatury publikowanej w sieci. Wydawcy danmei publikują teksty w formie graficznej, niemożliwej do automatycznego odczytu, uniemożliwiając programom cenzorskim przeskanowanie publikacji w poszukiwaniu zakazanych słów.

W 2011 roku władze zamknęły stronę danmei i skazały założyciela na 18 miesięcy  więzienia. W ciągu  kolejnych trzech lat opublikowano jednak 1200 powieści, w sporej części napisane przez kobiety. Danmei z reguły unika erotycznych ilustracji i trzyma się z dala od polityki, dzięki czemu udaje się chronić przed cenzurą, która skupia się głównie na ciężkiej pornografii i krytyce Komunistycznej Partii Chin.

Panna Sheng tymczasem w ogóle nie przejmuje się sankcjami. Identyfikuje się z „funu”, czyli zepsutą dziewczyną, jak często określają siebie same czytelniczki danmei. Jak mówi, mimo ryzyka będzie dalej kupować i rozpowszechniać dzieła swoich ulubionych autorów z Tajwanu i Hong Kongu, gdzie taka literatura jest legalna.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz