Pozostający od lat w konflikcie z władzami, kontrowersyjny chiński
artysta Ai Weiwei opublikował w piątek na swoim koncie na Instagramie odmowę
dostarczenia mu przez firmę Lego hurtowej ilości klocków. Walczący o prawa
człowieka i wolność słowa performer potrzebował klocków do stworzenia
instalacji na wystawę w Gallery of Victoria w Australii.
Fani Ai Weiwei’a na Twitterze zaoferowali swoją pomoc: zorganizowali
akcję zbiórki klocków na potrzeby sztuki. Sam artysta ma 293 000 fanów na
Twitterze, grupa Lego - niecałe 300 000.
Rzecznik firmy Lego, Roar Rude Trangbaekv (!) ,
tłumaczy: „Często ofiarujemy duże ilości klocków z przeznaczeniem na różnego
rodzaju projekty. Jednak jeżeli uznamy, że mogą zostać wykorzystane w
działalności politycznej, uprzejmie odmawiamy”.
Jednym z wielu podpisanych w tym tygodniu kontraktów związanych
z wizytą Xi Jinpinga w Londynie była umowa dotycząca budowy Legolandu w pobliżu
Szanghaju. Lego nie jest jednak bezposrednio stroną kontraktu: park ma zostać zbudowany przy
współpracy angielskiej firmy Merlin Entertainment z China Media Capital.
Nowe światło na sprawę rzuca także otwarta niedawno wystawa
Ai Weiwei’a w więzieniu Alcatraz, gdzie jedną z prac jest wykonana z 1 200 000
klocków Lego seria portretów więźniów politycznych, m.in. laureata Pokojowej
Nagrody Nobla Lu Xiaobo.
Ai Weiwei miał wówczas zakaz opuszczania Chin pod pretekstem
nieuregulowania należności podatkowych. Później osiągnął jednak z rządem rodzaj
porozumienia. Tego lata zorganizował w Pekinie pierwszą od lat wystawę, a także
odzyskał paszport, aby w sierpniu i wrześniu odwiedzić Europę. Wielka Brytania
jednak, zarzucając artyście kłamstwo podczas aplikowania o wizę, skróciła
ją tak, aby jego pobyt nie kolidował z wizytą Xi Jinpinga w Londynie.
Grupa Lego tymczasem planuje na 2017 rok budowę nowej
fabryki w Jiaxing (okolice Szanghaju), aby zaspokoić rosnący popyt na klocki na
rynkach azjatyckich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz